Przekraczając granice: Czarnobyl cz. I

2017-12-06
Przekraczając granice: Czarnobyl cz. I

W swoich podróżach staram się przekraczać granice własnej ciekawości, ale także niecodziennych miejsc i osobliwych ludzi. Postanowiłem spełnić jedno z moich największych podróżniczych marzeń i wybrać się niczym stalker do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia. Spędziłem kilka dni w strefie, która 28 kwietnia 1986 roku została skażona promieniowaniem radioaktywnym z powodu awarii katastrofy w Czarnobylskiej elektrowni Atomowej.

Podróż zaczynam od dwóch wsi położonych na obrzeżach strefy. Wieś Kopaczi oraz Zalesie to idealny przykład, że nie tylko sam Czarnobyl i sławna Prypeć ucierpiały podczas katastrofy. We Wsi Kopaczi zostały napromieniowane kopce, ślad po próbie zapobiegnięcia napromieniowania oraz przedszkole, którego wygląd mrozi krew w żyłach. W Zalesiu, kilka budynków mieszkalnych, plac zabaw, przychodnia, niegdyś tętniąca życiem osada rolnicza, dziś ponury dowód skutków katastrofy. Z każdej wsi przymusowo wysiedlono z ziem, które posiadali od pokoleń mieszkańcy w Prypeci. Wielu wróciło po latach, by nadal mieszkać tam, gdzie ich mała ojczyzna. W kilku miejscach widać charakterystyczne znaki z ostrzeżeniem o silnym promieniowaniu. Szybkie badanie dozymetrem wykazuje podwyższenie promieniowania. Jednak nie jest ono niebezpieczne dla człowieka, gdyż wartości nie przekraczają drastycznie normy, a czas ekspozycji jest dość krótki.

Wieś Kopaczi

Wieś Zalesie

Kolejny punktem jest eksperymentalna ferma norek. Placówka naukowa, w której badano wpływ ryb, które pływały w skażonych promieniowaniem wodach. Ryby odławiano i karmiono nimi norki. Mięso norek faktycznie okazywało się napromieniowane, lecz futra nadawały się na handel. Ferma działała nawet do połowy lat 90. Dziś na terenie zakładu w budynkach można znaleźć puste zbiorniki, w których hodowano ryby, a także takie klatki przeznaczone do przetrzymywania norek. Z tyłu zakładu widać ogromne połacie zbiorników wodnych i żyjące w nich ogromne ryby, na które polują okoliczne rybitwy i orły. Jak widać przyroda w strefie, ma się świetnie.

Eksperymentalna ferma norek

Z daleka widać także górujące nad okolicą niedokończone chłodnie kominowe bloku V i VI. Jest to gratka dla fana Urban Exploringu. W każdy mieście można znaleźć opuszczone budynki użyteczności publicznej, lecz nigdzie nie można zobaczyć obiektu takiej skali. Olbrzymie kominy, które dawniej miały chłodzić parę wodną wydobywającą się z bloków elektrowni atomowej. We wnętrzu tych potworów panuje niesamowite echo, każdy mały dźwięk jest spotęgowany. A nieodczuwalny wiatr na zewnątrz, tu uderza z wielokrotną siłą. Prosto w serce uderza też jeden z murali widniejący na ścianie.

Chłodnie kominowe

Idę w kierunku bloku IV, w którym doszło do awarii reaktora, która stała się katastrofą na skalę kontynentalną. Pod pomnikiem upamiętniającym nasunięcie sarkofagu i walki ze skutkami katastrofy, leży bezdomny pies, oznakowany i wykastrowany. Potomek tych psów, które zostały tu po katastrofie i zmuszone do życia, bezpańskie zdziczały. Na dawny sarkofag chroniący swoją betonową konstrukcją przed promieniowaniem, nasunięto nową osłonę, nazwaną dumnie Arką.

Blok IV i V

Pokaż więcej wpisów z Grudzień 2017
Przeczytaj pozostałe artykuły
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel