Miasto Widmo – przyciąga coraz większe rzesze amatorów mocnych wrażeń

2020-09-18
Miasto Widmo – przyciąga coraz większe rzesze amatorów mocnych wrażeń

Od katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej imienia Włodzimierza Ilicza Lenina minęły w tym roku trzydzieści cztery lata. Wydawać by się mogło, że jest to dostatecznie długi okres, by emocje związane z tą katastrofą opadły już na zawsze. Jest to jednak mylne wrażenie. Wystarczy tylko wspomnieć o wydarzeniach z kwietnia 1986 r., a niemal od razu da się słyszeć głosy ludzi wspominających nieprzyjemny smak płynu Lugola, który podawany był im do wypicia przez panie higienistki zatrudnione w szkołach i przedszkolach. Czarnobyl stał się nieodłącznym elementem naszej popkultury oraz symbolem walki człowieka z atomem.

Wraz z otwarciem Czarnobyla dla ruchu cywilnego, a następnie turystycznego, z roku na rok zarząd Strefy zaczął odnotowywać coraz to większe zainteresowanie wizytą w Zonie przez ludzi spragnionych mocnych wrażeń. Miasto Widmo stało się Mekką, punktem obowiązkowym do odwiedzenia przez wszystkich eksploratorów miejskich. Powstaje jednak pytanie: Jak tam się dostać?

Wyróżniam trzy sposoby, którymi możemy eksplorować Strefę:

1. Nielegalne przekroczenie granicy jak prawdziwy STALKER

Ciężko oszacować ilu nielegalnych turystów rocznie odwiedza Strefę, ale z pewnością nie są to liczby małe. Wybierając tę formę turystki, musimy się liczyć z wielkim ryzykiem złapania nas przez policje patrolującą terem oraz konsekwencjami, jakie niesie ze sobą spotkanie z funkcjonariuszami. Nie jest to też wyprawa prosta dla każdego. Między wioskami i miastami najczęściej poruszać trzeba się pieszo, przez co, dziennie pokonywać będziemy musieli kilkadziesiąt kilometrów. Ponadto znikome są szansę na pomoc osób z zewnątrz w czasie naszej podróży. Wszystko, co potrzebujesz, musisz nosić przez cały okres wyprawy ze sobą. O ile wodę jesteśmy w stanie pozyskać ze źródeł lokalnych, o tyle pożywienie to już większy problem. Przypominam, że w Czarnobylu nie ma McDonalds’a – jeszcze. Musisz być przygotowany sprzętowo i kondycyjnie, jeśli chcesz się porwać na dziką eskapadę po Czarnobylu. Ogromnym plusem tego wariantu wyprawy jest samodzielność i niczym nieograniczony dostęp do niemal każdego zakamarka Strefy.

2. Samodzielnie zorganizowany wypad prywatny

Osobiście uważam, że jest to opcja dla osób wytrwałych i obeznanych wcześniej z zasadami turystyki w Czarnobylu. Pierwsza przeszkoda to biurokracja. Samodzielnie musimy załatwić wszystkie zgody, zezwolenia, ubezpieczenia, pozwolenia i wiele, wiele innych papierów. Przypominam, że na Ukrainie pisze się cyrylicą, co stanowi dodatkowe utrudnienie. O komunikacji językiem angielskim praktycznie możecie zapomnieć. Ta forma wyprawy może przynieść sporo satysfakcji, ale wcześniej uzbrójcie się w sporą dawkę melisy przy okazji walki z biurokracją.

3. Wyprawa z doświadczonym biurem podróży

Jest to opcja, którą ja wybieram co roku już od pięciu lat. Musimy sobie wyjaśnić jednak jedną bardzo ważną kwestię. Termin „biuro podróży” musicie wziąć mocno w cudzysłów. Oczywiście do Strefy zabiorą Was biura, które oferują tzw. „szybka tours", czyli przejazd po ulicach Miasta Widmo i oglądanie wszystkiego przez szybę autokaru, lecz nam chyba nie o to chodzi, prawda?

Sam miałem okazje testować trzech operatorów wypraw: Strefa Zero, Aliena Tours i Napromieniowani.pl. Każdy z nich ma swoje plusy i minusy, a prawdziwą sztuką jest wybrać tego, który będzie nam odpowiadał najbardziej. Ja od kilku lat stawiam na napromieniowanych.pl. Moje argumenty? Organizator wypraw, Krystian Machnik to pasjonat Czarnobyla. Wyprawy rozpoczynał od pasji do eksploracji miejskiej, którą dopiero w późniejszym czasie postanowił dzielić się z innymi na formalnym gruncie, oferując wyjazdy z nim, jako biurem podróży. Ogromna wiedza i chęć dzielenia się nią z innymi to dodatkowy atut napromieniowanych. Starczy jednak tych pochwał. Sami musicie się przekonać czy będziecie mieli takie same odczucia co ja.

Jak wygląda sam wyjazd do Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia?

Najczęściej rozpoczyna się pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Pakujemy siebie i bagaże do Mercedesa Sprintera i ruszamy na granicę z Ukrainą. Tu niestety musimy się uzbroić w cierpliwość. Przejazd przez granicę trwać może sześć godzin lub dłużej. W zależności od wybranej przez nas oferty, biura podróży albo jadą bezpośrednio do Czarnobyla, albo zabierają nas na jeden dzień do Kijowa. Polecam tę drugą opcję, gdyż stolica Ukrainy jest naprawdę piękna i ma sporo atrakcji do zaoferowania. Przede wszystkim Muzeum Czarnobylskie. Warto tam liznąć trochę historii o samej Strefie i katastrofie, zanim wybierzemy się do „ground zero”, po to, by nie zrobić z siebie głupka już na miejscu pytaniem w stylu: Co to jest ten sarkofag? Takie rzeczy wypada wiedzieć.

Po dniu spędzonym w Kijowie następnego ranka docieramy do granic Strefy. Tutaj musimy niejako się odprawić. Kontrola paszportów, pozwoleń na wjazd do Zony, otrzymanie indywidualnych dawkomierzy, które na koniec wyjazdu zdajemy administracji strefy, gdzie dowiedzieć się możemy jaką dawkę promieniowania otrzymaliśmy w czasie naszego pobytu w Czarnobylu. Miejsce zakwaterowania mocno zależy od tego, jakiego operatora wybierzemy. W Strefie są dwa hotele: Dziesiątka oraz Polesie. W jednym i drugim warunki iście czarnobylskie, ale nie ma co narzekać, w końcu przyjechaliście tu na przygodę. Dla osób lubiących wygodę jest jeszcze trzeci hotel. Mieści się on poza granicami strefy w miejscowości Sławatycz. W ten sposób na noc wracacie do cywilizacji, ale musicie wiedzieć, że codziennie stracicie dwie godziny na dojazdy pociągiem do Prypeci. Dwie godziny, które można poświęcić na eksplorację. O samym zwiedzaniu Strefy rozpisywać się nie będę, gdyż powstałaby z tego książka, tak wiele tematów jest do poruszenia. Zapamiętajcie jedną ważną rzecz. Przewodnik/organizator chce, byście wyjechali z Czarnobyla zadowoleni i uRADowani (dowcip branżowy), więc jeśli posłuchacie kilku podstawowych wskazówek, co można, a czego nie można robić, to pozwoli Wam na praktycznie samodzielną eksplorację Miasta Widmo.

Jaka jest cena takiego wyjazdu?

Stawki różnią się przede wszystkim w zależności od operatora oraz opcji wyprawy, jaką wybierzecie. Wyjazd weekendowy, trzy dni w strefie + jeden w Kijowie, pięć dni w strefie + jeden w Kijowie, to koszty zamykające się w widełkach między 1500-2000 zł. Nie ma w tej sumie ukrytych dopłat. Wliczony jest transport, nocleg, wyżywienie, opłaty za wjazd do Strefy. Warto wymienić na hrywny około 200 zł na nadplanowe wydatki, typu napoje rozrywkowe przy okazji wieczorów zapoznawczych i pamiątki.

Mam nadzieję, że tym krótkim artykułem rozwiałem Wasze wątpliwości i teraz już uważacie, że Strefa nie jest jednak taka zła, jak ja malują. Domyślam się, że jeśli macie w swoich wakacyjnych planach pomysł wypadu do Czarnobyla to ten artykuł nie odpowiedział na wszystkie pytania. Dlatego też przy okazji następnego tekstu opiszę Wam jaki sprzęt musicie mieć ze sobą, by bezpiecznie i komfortowo odkrywać kolejne tajemnice Miasta Widmo.

Autor: Jan Chojnacki z Project Explore

Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2020
Przeczytaj pozostałe artykuły
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij