Geocaching – co to takiego?

2018-01-13
Geocaching – co to takiego?

Zacznijmy od tego, że się przedstawię. Anna Chmura – matka, żona, blogerka, geokeszerka, zasłużony honorowy krwiodawca, potencjalny dawca szpiku kostnego. Piszę, bo lubię. Mieszkam na Dolnym Śląsku. Od 2014 r. prowadzę blog verenne.pl, którego główną tematyką jest rodzinna zabawa w geocaching. Nie wiesz, co to takiego? Już opowiadam :)

Czym jest geocaching?

Geocaching jest międzynarodową grą terenową, która wywodzi się z USA. Jej początki związane są z wyłączeniem zakłócania sygnału GPS dla odbiorców cywilnych, co pozwoliło na ustalenie współrzędnych z dokładnością rzędu kilku metrów (wcześniej było to około 100 m). Miało to miejsce 3 maja 2000 r. Już następnego dnia Amerykanin Dave Ulmer ukrył w lesie wiadro, wypełnione jakimiś duperelkami i podał ich współrzędne na grupie dyskusyjnej użytkowników odbiorników GPS. Zabawa się spodobała, kolejni znalazcy meldowali odkrycie i... się zaczęło! Chowane były następne pojemniki, a ich współrzędne publikowane na grupie.

Geocaching.com to największy obecnie serwis skupiający poszukiwaczy „skarbów” z całego świata. Strona powstała we wrześniu 2000 roku, a w Polsce pierwsza skrytka (cache) została założona 1 listopada 2001 r.

Skrytki zakładane są zwykle (a przynajmniej powinny być, w praktyce różnie to bywa) w miejscach atrakcyjnych turystycznie, pokazują nieznane zakątki danego regionu, miejscowości, okolicy. Często najciekawsze miejsca na camping są bogate w kesze lub stanowią świetną bazę wypadową do szukania kryjówek. Zdarza się, że podążanie szlakiem keszy jest ciekawsze niż korzystanie z najlepszego nawet przewodnika. Właściciele skrytek potrafią zaskoczyć, wyszukując lokalne niezwykłości i często-gęsto wycieczka zaczyna się i kończy komentarzem: „Gdyby nie geocaching, w życiu byśmy tu nie trafili!".

Jak zacząć przygodę z geocachingiem?

Aby rozpocząć, trzeba zarejestrować się w którymś z serwisów, na przykład: geocaching.com (tu zabawa jest międzynarodowa) czy opencaching.pl (lokalna – krajowa). Ja jestem zarejestrowana na obu – zawsze to więcej skrytek do znalezienia.

Konieczne jest również urządzenie z odbiornikiem GPS. W dzisiejszych czasach prawie każdy ma smartfon z GPSem, więc to jest najprostsze rozwiązanie. Do tego trzeba zainstalować odpowiednią aplikację i... można ruszać w teren. Na Androida najlepiej sprawdza mi się aplikacja c:geo, wiele osób poleca też Locus.

Czego tak naprawdę się szuka? Skrytek, zwanych też keszami (z ang. Cache – kryjówka, schowek). Są to szczelne pojemniki różnej wielkości, ukryte w terenie. Obowiązkowym wyposażeniem skrytki jest logbook, czyli papierowy dziennik, w którym dokonuje się wpisu dokumentującego fakt odnalezienia „skarbu”. Znalezienie zwyczajowo rejestruje się także na stronie www odpowiedniego serwisu.

W większych skrytkach zwykle znajdują się również drobne fanty dla geocachera. Ale uwaga – fanty bierzemy, owszem, ale NA WYMIANĘ, czyli: jeśli coś zabieramy, to dokładamy coś o zbliżonej wartości

A! Ważna jest też pewna konspiracja. Co by miejscówki nie spalić i nie ściągnąć na siebie uwagi „niezrzeszonych”, zwanych Mugolami ;)

Skrytki mają różny poziom trudności. Są łatwe, do których spokojnie można podejść „z marszu”, z dzieckiem, nawet na wózku inwalidzkim. Są też takie, do których podjęcia konieczna jest spora sprawność fizyczna, a nawet specjalistyczny sprzęt do wspinaczki czy nurkowania. Czasem, aby znaleźć pojemnik, trzeba rozwiązać zagadkę albo odszukać kilka etapów pośrednich ze wskazówkami do finału. Niektóre skrytki ukryte są w miastach, inne na łonie natury. Pojemnik może mieć ciekawe lub zaskakujące maskowanie, co jeszcze zwiększa „fun”.
Wraz z rodziną bawimy się w geocaching od 2014 r. Zaczęliśmy, gdy nasza córka miała 5 lat. Bywa ciężko, bo dziecko szybko się nudzi i zniechęca, ale dajemy radę, zwłaszcza że nie jesteśmy wyczynowcami, a geocaching traktujemy jako fajne urozmaicenie wycieczki. Na swoim blogu chcę też pokazać, że, aby zobaczyć coś ciekawego, niekoniecznie trzeba jechać daleko, czasem zaskoczyć może najbliższa okolica. A takie „smaczki” bardzo często odkrywamy dzięki geocachingowi. Właściwie to dzięki tej zabawie poznałam i polubiłam mój region, który zawsze wydawał mi się nudny i nieciekawy. Alternatywą dla geocachingu może być poszukiwanie skarbów Ziemi, takich jak bursztyny, kryształy czy złoto, ale jest to znacznie trudniejsze. Nasze trasy zawsze są do przejścia z dzieckiem, a dodatkowo na własnym przykładzie prezentujemy, że fajniej jest zabrać dziecko do lasu czy muzeum, niż spędzać niedzielę w galerii handlowej.

Swoją pasją dzieliła się:
Anna Chmura, internetowy nick: Verenne

Pokaż więcej wpisów z Styczeń 2018
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij