Historia ewolucji współczesnego kamuflażu, czyli maskowanie w pigułce

2015-12-07
Historia ewolucji współczesnego kamuflażu, czyli maskowanie w pigułce

Pierwszy artykuł piszę w belgijskim Li?ge, które odegrało jedną z kluczowych ról podczas I wojny światowej, stawiając zacięty opór trzykrotnie liczniejszej armii niemieckiej, nacierającej przez Belgię w kierunku Francji. Bronione systemem dwunastu fortów miasto zatrzymało oddziały agresora do czasu sprowadzenia największych dział tego konfliktu ? 420-milimetrowych moździerzy M-Gerät, których ostrzał doprowadził do poddania 30-tysięcznej armii obrońców. 12 dni oblężenia spowodowało opóźnienie w realizacji planu Schlieffena i w efekcie ? klęskę całej inwazji na Francję. Miasto Li?ge zostało odznaczone francuską Legią Honorową.

Dlaczego piszę o I wojnie światowej, zamiast o zakładach Fabrique Nationale de Herstal? O FN (Fabrique Nationale d'Armes de Guerre) napiszę pewnie wkrótce, a tym razem moje myśli zaprzątnęła poprzednia wizyta w Belgii i wspomnienie setnej rocznicy wybuchu wspomnianego konfliktu. Konfliktu, który wywarł ogromny wpływ na sposób prowadzenia nowożytnych działań wojennych, w tym ? na projektowanie mundurów polowych.
Wojska europejskie już od XVII charakteryzowały się ogromną różnorodnością jednostek frontowych, a projektanci mundurów z upodobaniem ubierali żołnierzy w błękit, biel, czerwień i żółć. Francuska armia przeszła przy tym samą siebie, ubierając piechotę w niebieskie bluzy przecięte w samym środku krzyżem złożonym z dwóch białych pasów. Bardziej ułatwić celowania już nie mogli!

W czasach walk na kontynencie amerykańskim, rdzenni mieszkańcy Ameryki nie posiadali się ze zdziwienia widząc bogato zdobione, jaskrawe mundury anglików czy francuzów, określając ich dla ułatwienia czerwonymi czy niebieskimi kurtkami.
Czerwony kolor brytyjskich oddziałów przeszedł do historii dzięki wojnie krymskiej. Tej poprzedniej, z 1854 roku. W bitwie pod Bałakławą szkocki oddział stawił dzielnie czoła o wiele liczniejszej szarży wojsk rosyjskich. Na pewno kojarzycie ten termin, dzięki później wydanej, ale dotyczącej zupełnie innego konfliktu ? bitwie o Guadalcanal, książce, no i jej ekranizacji ? ?Cienka Czerwona Linia?.
Skrajną głupotą było przybieranie tak nienaturalnych na tle lasu czy stepu barw, ułatwiających celowanie. Indianie szybko też zauważyli wyróżniające oficerów epolety i hafty, celując w pierwszej kolejności do nich...

Tak samo kombinowali żołnierze europejscy, wyszukując w szeregach wroga oficerów i podoficerów, a coraz precyzyjniejsza broń powodowała ogromne straty w korpusach oficerskich.

W ten sposób oficerowie w okopach I wojny światowej, po raz pierwszy w dziejach, masowo zaczynali kombinować, jak tu zakryć insygnia, jak ubrudzić czerwone spodnie błotem, jak rozmyć sylwetkę długimi, szarymi płaszczami. Było to szczególnie istotne przy ataku z okopów, kiedy najmniej rzucający się w oczy żołnierze mieli największe szanse nie paść od kuli.

Pierwsze czynności maskujące miały na celu minimalizowanie strat, ale pod koniec wojny sztuka ta na stałe zagościła w okopach obu stron. Podczas II wojny światowej żołnierze walczyli już w mundurach o stonowanych barwach, a także w pierwszych wzorach maskujących, jak na przykład, opracowany w 1936 roku niemiecki Blockmuster.

Wraz z rozwojem precyzji broni rosła specjalizacja w szeregach żołnierzy. Coraz częściej strzelcy organizowali zasadzki na oddziały wroga, ukrywając siebie i elementy uzbrojenia w wybranym terenie.

Dla snajpera poznanie sztuki maskowania to warunek przeżycia. Dziś samo wtopienie się w otoczenie może nie wystarczyć. Współczesne pole walki jest nasycone coraz większą ilością urządzeń rozpoznania optoelektronicznego. Wraz z rozwojem techniki będą również ewoluować sposoby jej neutralizacji, ale klasyczna zasada ukrycia się przed wzrokiem przeciwnika nadal pozostaje fundamentalną zasadą precyzyjnego zwalczania celów.

Przechodząc do praktyki ? chodzi o to, by tak rozmyć sylwetkę żołnierza i jego wyposażenia, by obserwator nie był w stanie wypatrzeć ukrytej postaci.

Kluczowe tutaj będzie zrozumienie sposobu działania wzroku, zwłaszcza pojęcia widzenia przestrzennego. Polega ono na zdolności wychwycenia z ogólnego planu obszarów potencjalnie niebezpiecznych, czyli elementów poruszających się lub niepasujących do otoczenia. Ukrycie żołnierza przed mechanizmem obserwacyjnym to połowa sukcesu, dlatego ważne jest dostosowanie swojego ubioru i kryjówki do otoczenia tak, aby nie wyróżniać się z niego kolorem, ruchem, a także nie zaburzać naturalnego układu linii i kształtów tła. Należy tu bardzo dobrze przeanalizować rodzaj roślinności, kąt ich wzrostu, kierunek i siłę wiatru, nasłonecznienie, naturalne elementy krajobrazu, itp.

Drugim ważnym rodzajem widzenia jest widzenie centralne, które objawia się zdolnością rozpoznania elementów, na którym skupiamy nasz wzrok. Inaczej mówiąc, jeśli obserwator zdoła wychwycić w obserwowanym obszarze anomalię, ale nie uda mu się zidentyfikować znanych kształtów ? rysów twarzy, prostych linii karabinu, sylwetki ludzkiej, itp., oznacza to pełen sukces maskowania.
Jak doskonale wiemy, człowiek ma skłonność instynktownego dostrzegania wcześniej poznanych kształtów, w szczególności dostrzegania rysów twarzy (skłonność ta ma swoją nazwę: pareidolia) w przedmiotach absolutnie absurdalnych, łącznie z wizerunkiem Matki Boskiej Kiepskiej na ścianie mieszkania. Ukrycie rysów twarzy i w ogóle regularnego kształtu głowy, jest pierwszym i chyba jednym z najważniejszych elementów maskowania.

Analiza otoczenia i wcześniejsze założenia taktyczne podpowiedzą w kwestii doboru odcieni i sposobu ich nałożenia na twarz ? ważny będzie zarówno kąt, pod jakim namalujemy plamy, jak i ich umiejscowienie. Jedna szkoła podpowiada, by próbować ukryć cechy charakterystyczne twarzy ? owal, umiejscowienie oczu, ust, nosa, poprzez niesymetryczne malowanie plam. Druga szkoła uczy, by próbować odwrócić cechy anatomiczne twarzy i zamalowywać jasne obszary twarzy ciemniejszym kolorem, a ciemne obszary ? jaśniejszym. Daje to znakomity efekt pozbawienia twarzy cech trójwymiarowych, co zmniejsza ryzyko wykrycia również przy skupieniu wzroku obserwatora na obszarze kryjówki.

Ktoś mądry powiedział kiedyś, że w ostateczności można również pomalować twarz analogicznie do wzoru na ubraniu. Jest w tym sporo prawdy ? nawet, jeśli wzór ten nie do końca dobrze oddaje wzory tła, to o wiele lepiej jest być jednolitą plamą niż dwiema wyróżniającymi się z krajobrazu plamami. Ważne jest, by zapamiętać podstawową zasadę eleganckich dziewczyn ? makijaż lubi się czasem zetrzeć czy rozpłynąć, więc podobnie, a nawet tym bardziej ? operujący w terenie żołnierz musi co jakiś czas ?przypudrować nosek?. Tylko na Boga, usuńcie lusterko z zestawów do malowania, jeśli nie chcecie oberwać w tył głowy kulką myśliwskiego kalibru?

Maskowanie odzieży wbrew pozorom jest czynnością bardzo skomplikowaną. Przede wszystkim obejrzyjmy ubiór i odprujmy wszelkie zaburzające wzór metki, których wszycie na zewnętrznej stronie odzieży niestety zdarza się niektórym producentom. W kolejnym etapie skupmy się na takim zdeformowaniu sylwetki, by zatrzeć wszelką symetrię, gdyż kształt postaci ludzkiej zostanie natychmiast zauważony na tle niesymetrycznych kształtów elementów przyrody.

Używając fragmentów roślin staramy się upodobnić do wybranego krzaka czy kępy traw ? tutaj z pomocą przychodzi snajperom tak zwany Ghillie Suit, czyli specjalny strój rozmywający i zakrywający całą sylwetkę strzelca, umożliwiający doczepianie występujących na danym obszarze roślin. Można wykonać taki strój samemu, można doszyć sznurki na ubraniu ? możliwości jest bardzo wiele. Przy okazji ciekawostka: Ghillie Suit został wymyślony w Szkocji, gdzie z pokolenia na pokolenie przekazywano tę sztukę w rodzinach myśliwskich, a podczas I wojny światowej ? został po raz pierwszy wykorzystany do celów militarnych. Termin ?ghillie? oznacza w języku staroszkockim ?krzak? i doskonale oddaje pierwszą zasadę upodobniania się do otoczenia.

Dobry snajper / zwiadowca musi uważnie obserwować teren również pod kątem zmian we florze i ukształtowaniu terenu, bowiem świetnie sprawdzający się w lesie krzak paproci niespecjalnie dobrze będzie wyglądał na środku łąki. W zasadzie nawet stanie się przyczyną śmierci, jeśli trafimy na wrogiego snajpera, którego oko od razu zauważy taką anomalię.

Zmiana elementów kamuflażu musi następować płynnie, w trakcie marszu, aby nawet przez chwilę nie przykuć uwagi uważnego obserwatora. Podobnym zasadom podlega przygotowanie stanowiska snajperskiego. Pamiętajcie! Przyniesienie garści igieł spod drzewa oddalonego o kilka metrów, celem zamaskowania świeżego przekopu będzie śmiertelnym błędem, bowiem wiatr nie przenosi tak daleko igieł ? maskujemy tylko i wyłącznie tym, co w danym miejscu miało prawo się znaleźć. Zatem wykonanie pokrycia daszku czy peleryny maskującej najlepiej uskutecznić wycinając płat darni, wykorzystując go jako naturalny kamuflaż wybranego miejsca.

Wyposażenie snajpera nie może w żadnych wypadku odbijać światła. Wszystko, dosłownie wszystko powinno zostać zamaskowane tak starannie jak postać strzelca. Owinięcie karabinu szmatą lub siatką jest dość skutecznym i prostym sposobem złamania regularnych kształtów broni. Jednak szczególną uwagę należy zwrócić na optykę i obszar zamka karabinu ? z uwagi na mechanikę jego ruchu, nie może on zostać skutecznie pokryty farbą maskującą.

Jeśli zabezpieczymy siebie i osprzęt przed wykryciem przez wprawne oko obserwatora, zadbajmy również o dźwięk i... zapach. Tak, zapach! Ostry zapach potu czy perfumowane kosmetyki wyróżniają się na tle zapachu lasu czy łąki jak niezamaskowany człowiek na tle trawy i nawet najlepiej ukryty przed wzrokiem snajper może w ten sposób zdradzić swoją kryjówkę. W warunkach bojowych używamy kosmetyków bezzapachowych, włącznie ze środkami przeciw psom i owadom.
Dźwięki ? cóż, każdy metaliczny dźwięk będzie co najmniej alarmujący, bowiem postać metaliczna pierwiastków nie jest w przyrodzie naturalna. Zatem wszelkie sprzączki, okucia, klamry i itp., muszą być całkowicie odizolowane od innych metalowych elementów ubioru.

Oprócz samego maskowania pamiętajmy o wykonywaniu tylko takich ruchów, jakie współgrają z dynamiką otoczenia ? przebiegający krzak czy kępa mchu z pewnością zwróci uwagę każdego obserwatora, a regularny cień zdradzi naszą pozycję równie szybko jak nasze własne kształty. Dlatego starajmy zawsze trzymać się blisko ziemi. No i zasada kardynalna ? maskowanie w żaden sposób nie może nam ograniczać swobody ruchów.

Proponowane zestawy kolorów kamuflażu:

Na koniec dwa słowa na temat wzoru nazywanego mianem ?moro?. Moro, to specyficzny wzór dla materiału roboczo-ochronnego, opracowany w roku 1968 dla mundurów polowych polskich służb mundurowych.

Wzór plamisty, jaki często mylnie nazywany jest tym mianem, to popularna ?pantera? z roku 1993.

Autor: Arek

Pokaż więcej wpisów z Grudzień 2015
Przeczytaj pozostałe artykuły
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij